niedziela, 14 sierpnia 2016

Drugi tydzien, dzien 5 i 6

Witam i bardzo przepraszam, ze nie wpisalam tutaj nic wczoraj. Nie zapomnialam oczywiscie o mojej rutynie, ale... zapomnialam o opisaniu moich przezyc. Od 11-go w nocy jestem w Anglii, 12-ty to byl moj dzien odpoczynku, ale wczoraj z rana pamietalam o moich pompkach i reszcie cwiczen. Wczoraj po raz pierwszy robilam je na swiezym powietrzu i po raz pierwszy z kims. Okazalo sie, iz moj maz od czasu do czasu tez wykonuje rutyne Franka wiec wczoraj do mnie dolaczyl. Pobieglismy na rozgrzewke na pobliski plac zabaw i tam tez zrobilismy wszystkie cwiczenia. Bylam tez zdziwiona, ze moj maz ani nie robil rozgrzewki Franka ani silnego zakonczenia. Wczoraj wiec zrobilismy wszystko. O dziwo tez wczoraj przy silnym zakonczeniu nie odpoczywalam pomiedzy deska a podnoszeniem sie z deski do pozycji pompki. Podejrzewam, ze pewnie przez to, ze nie mielismy ze soba stopera liczylismy i moze stalismy w desce krocej niz powinnismy. Nie pamietam juz po ile robilam pompek wiec niestety nie zdam z tego sprawozdania. Pamietam tylko, ze przy ostatnim powtorzeniu pelnych pompek zrobilam 10, przy poprzednich 3 chyba tylko po 5. Na lydki 4 x 20 tak jak zawsze, reszty nie pamietam.

A jak tam dzisiaj? Dzisiaj mielismy w domu impreze, skonczyla sie okolo 20-tej, pozniej odwiozlam kolezanke i wrocilam do domu po 22-giej, zabralam sie za moja rutyne okolo 22.30. Szczerze powiedziawszy to bardzo mi sie nie chcialo, ale... gdybym przerwala to pewnie nastepnym razem tez znalazlabym jakas wymowke, wiec... wzielam sie za robote. Nadal nie potrafie sie podciagnac, poniewaz dzisiaj wykonywalam cwiczenia na hustawce wygladalo to nieco jak poziom 1 pokazywany przez Franka z guma ulatwiajaca podciaganie. 1 i 3 cwiczenie tylko po 3 niby podciagniecia. 5 x 4 australijskie podciagniecia, jakos wyjatkowo bardzo ciezko mi szlo, albo po raz pierwszy wykonywalam je prawidlowo, albo jestem dzisiaj taka slaba. Pozniej 30 wykrokow x 4 i na koniec 20 przysiadow x 4. 
Po tym wszystkim bylam juz zmeczona i mialam skonczyc, ale stwierdzilam jak poprzednio, ze jak nie zrobie silnego zakonczenia to pozniej znow bede wykorzystywac kazda wymowke zeby go nie zrobic, wiec... go zrobilam. Przed ostatnim cwiczeniem znow prosilam sama siebie zeby moze zrezygnowac, ale polezalam troche po ostatniej desce i zrobilam 15 podniesien z deski do pozycji pompki. Jak dotad jest to najbardziej znienawidzone przeze mnie cwiczenie, nie wiem co jest gorsze, czy deska czy to :) Ale na dzisiaj juz koniec. Teraz ide spac.
Moze dodam tylko, ze dzisiaj zupelnie nie stosowalam sie do zalecen Franka, zeby nie jesc cukru. Co do diety roslinnej to nie musze sie starac bo jestem weganka wiec przychodzi mi to naturalnie ale cukier... pojawia sie dosc czesto w mojej diecie a dzisiaj z powodu imprezy... bylo go duzo.
Nie stosuje sie rowniez do zalecen zeby spac przynajmniej 8 godzin na dobe. Wczoraj chyba po raz pierwszy odkad zaczelam cwiczyc spalam 12, ale tak zazwyczaj to spie chyba po 7 czasami mniej.

OK, teraz juz chyba naprawde pojde spac. Do nastepnej relacji z moich zmagan :) Ach, zrobilam zdjecie jak odciskaja mi sie rece przy podnoszeniu, ale nie moge wstawic na kompie, moze dorzuce pozniej z telefonu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz