Wczoraj od samego rana wiedziałam, że odkąd zaczęłam rutynę Franka Medrano to, to był mój najleniwszy dzień. Po raz pierwszy, wcale, ale to wcale nie czułam żebym miała ochotę ćwiczyć. Przez cały dzień myślałam, że chyba będzie to mój pierwszy dzień, w który wypadał mi dzień ćwiczeń, ale tego nie zrobię. Żyłam z tą myślą przez cały dzień aż do wieczora. Byłam cały czas senna jeszcze po podróży. Niby spałam dość długo, jakby wszystko zebrać do kupy, ale jakoś zupełnie nie wypoczęłam. Przyszedł wieczór i miałam zamiar iść spać już około 6, ale jakoś mi nie wyszło. Poszłam się wykąpać i... nieco się obudziłam. Dzięki temu, że się obudziłam stwierdziłam, że może jednak lepiej jeżeli poćwiczę, bo jeśli bym tego nie zrobiła to później miałabym 4 dni ćwiczeń bez odpoczynku, więc... zabrałam się do ćwiczeń.
Nie szło mi najlepiej, robiłam je trochę na odczep się. Zaczełam znów tylko od rozgrzewki ramion. Podciągań nadal nie potrafię choć zaczynam już podnosić się chociaż kilka centymetrów od ziemi, zrobiłam 4 x 4 podciągnięcia, a raczej opuszczenia po podskoczeniu do podciągnięcia, 4 x 8 australijskich podciągnięć, 4 x 4 podciągnięcia (czy raczej opuszczenia) z ciasnym podchwytem. Pierwszy z każdego podciągałam się prawie sama, następne trzy podskakiwałam i tylko się opuszczałam. Póżniej 4 x 40 wykroków i tylko 4 x 20 przysiadów, jakiż wielki spadek z ostatnio robionych 50 :) Ale wczoraj jestem pewna, że nawet przysiadów nie mogłabym zrobić więcej, myślę, że wykroków bym mogła, ale zupełnie nie miałam ochoty. Szybko przeszłam do szybkiego zakończenia, wykąpałam się po raz drugi i... uciekłam spać.
Dzisiaj miałam pracować, ale zamiast tego pojechałam na demonstrację Otwartych Klatek do Katowic. Miło było znów spotkać dziewczyny poznane w Szczecinie. Poznałam również inną aktywistkę, również mamę, wspaniała osoba. Demo - jak demo, trochę nie mój styl aktywizmu, ale cieszę się, że pojechałyśmy. Teraz za to jestem padnięta choć dopiero 21-sza. Cieszę się, że to mój dzień odpoczynku. Myślę, że jutro musimy jechać na porządne zakupy, bo ostatnio jakoś nie miałyśmy po drodze do sklepu i jemy jakieś bardzo prosto. Dzisiaj zrobiłam Dziubusi makaron z jagodami, którego nie chciała skończyć więc ja skończyłam, po czym oby dwie stwierdziłyśmy, że jesteśmy głodne więc dogotowałam jeszcze ryżu i sosu z mrożonych warzyw. Jutro chcę jakiejś porządnej zupy, albo jakiegoś normalnego obiadu, a nie czegoś zrobionego na szybko.
A teraz już dobranoc.
Nie szło mi najlepiej, robiłam je trochę na odczep się. Zaczełam znów tylko od rozgrzewki ramion. Podciągań nadal nie potrafię choć zaczynam już podnosić się chociaż kilka centymetrów od ziemi, zrobiłam 4 x 4 podciągnięcia, a raczej opuszczenia po podskoczeniu do podciągnięcia, 4 x 8 australijskich podciągnięć, 4 x 4 podciągnięcia (czy raczej opuszczenia) z ciasnym podchwytem. Pierwszy z każdego podciągałam się prawie sama, następne trzy podskakiwałam i tylko się opuszczałam. Póżniej 4 x 40 wykroków i tylko 4 x 20 przysiadów, jakiż wielki spadek z ostatnio robionych 50 :) Ale wczoraj jestem pewna, że nawet przysiadów nie mogłabym zrobić więcej, myślę, że wykroków bym mogła, ale zupełnie nie miałam ochoty. Szybko przeszłam do szybkiego zakończenia, wykąpałam się po raz drugi i... uciekłam spać.
Dzisiaj miałam pracować, ale zamiast tego pojechałam na demonstrację Otwartych Klatek do Katowic. Miło było znów spotkać dziewczyny poznane w Szczecinie. Poznałam również inną aktywistkę, również mamę, wspaniała osoba. Demo - jak demo, trochę nie mój styl aktywizmu, ale cieszę się, że pojechałyśmy. Teraz za to jestem padnięta choć dopiero 21-sza. Cieszę się, że to mój dzień odpoczynku. Myślę, że jutro musimy jechać na porządne zakupy, bo ostatnio jakoś nie miałyśmy po drodze do sklepu i jemy jakieś bardzo prosto. Dzisiaj zrobiłam Dziubusi makaron z jagodami, którego nie chciała skończyć więc ja skończyłam, po czym oby dwie stwierdziłyśmy, że jesteśmy głodne więc dogotowałam jeszcze ryżu i sosu z mrożonych warzyw. Jutro chcę jakiejś porządnej zupy, albo jakiegoś normalnego obiadu, a nie czegoś zrobionego na szybko.
A teraz już dobranoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz