wtorek, 9 sierpnia 2016

2 Tydzień, dzień 1

Cóż za dzień. Wstałam wcześnie rano, żeby jechać z kuzynką na chemioterapię. Jak to dziwnie dla mnie, kogoś kto unika lekarzy i stara się żyć tak naturalnie jak to możliwe, żeby jechać do szpitala, gdzie tylu pacjentów zmaga się z różnymi rakami, i którzy zdecydowali się na chemioterapię. Mnóstwo myśli kłębiło mi się w głowie, ale to nie temat na tego bloga.
Wracając do rutyny Franka, rano nie chciało mi sie wstawać o 5 więc stwierdziłam, że zrobię jak wrócę... i... zrobiłam, co prawda zaczęłam około 21.40, ale ponoć lepiej późno niż wcale. Z jednej strony to trochę się nawet cieszyłam, bo jak wstałam rano to czułam straszną niemoc w ramionach (to napewno nie były zakwasy). 

Co robiłam dzisiaj? Udawaną rozgrzewkę, udawaną dlatego, że bieganie po domu to bardziej jak udawanie biegania, pamiętałam o ramionach więc je rozgrzałam z filmikiem Franka a później ćwiczenia:

1. Pompki na podniesieniu. O dziwo znów udało mi się zrobić 4 x 15, jestem z siebie dumna.

2. Opuszczenia
Znów bolał mnie mięsień na lewym ramieniu (to chyba triceps), ale znowu udało mi się zrobić 4 x 10.

3. Zwykłe pompki (może mniej zwykłe bo z szerzej rozstawionymi rękami)
Zrobiłam 4 x 5. I nie wydawało mi się, żebym mogła zrobić więcej.


4. Pompki z podniesionymi wyżej nogami 
Tutaj wielki szok. Zrobiłam też pięć, tak samo jak normalnych. Wciąż pamiętam pierwszy dzień kiedy miałam problem zrobić jedną. Niezła poprawa.


5. Podnoszenie się na palcach nóg żeby wyćwiczyć mięśnie na łydkach
Spróbowałam 4 x 25 i udało się, choć na ostatniej już padałam.

Silne zakończenie? Ratunku!!! Myślałam, że skonam, jak zwykle zresztą. 30 sekund stania w desce to dla mnie zabójstwo tak zresztą jak wszystkie inne ćwiczenia w tej sekcji. Przeżyłam wszystkie poza ostatnim. Po desce musiałam odpocząć pomimo, że ponoć nie powinnam. Tylko cudem utrzymałam 30 sekund. Oczywiście wstawanie z deski i schodzenie znów na dół nie wyszło jak trzeba, najpierw 5, później długo, długo nic i dopiero pozostałe 10. Byłam wykończona.

Na spacer nie poszłam bo była już prawie 11 w nocy i chcę spać. Zjadłam tylko dwa banany i przyszłam tutaj pisać sprawozdanie :) A teraz... spać :)

Do miłego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz