Dzisiaj zaczęłam rano. Najpierw przeczytałam rozdział z Tao Te Ching Wayne Dyer'a, później sprawdziłam co tam słychać na fajsie a później... pobiegłam się rozgrzać. Odkryłam dróżkę przed asfaltówką, która mi bardziej odpowiada, skraca to nieco moją rozgrzewkę, ale sprawia, że jest ona o wiele przyjemniejsza. Gdy opowiadałam o niej kuzynce to zdałam sobie sprawę, że zupełnie nie pamiętam drogi powrotnej, prawie jakbym się telefortowała do domu. Ciekawe o czym myślałam.
2. Opuszczenia
3. Pełne pompki
I tu znów zmiana. Robiłam 5 tak jak ostatnio, ale zauważyłam, że Frank ma szeroko rozstawione ręce. Moje pełne pompki do tej pory wyglądały inaczej. W jego pozycji zrobienie pięciu to wyzwanie. Ale udało mi się zrobić 4 x 5.
5. Podnoszenie się na palcach nóg żeby wyćwiczyć mięśnie na łydkach
Ale do rzeczy. Po powrocie otworzyłam znów instrukcje Franka, zrobiłam jego rozgrzewkę ramion, tylko dwie minuty, ale nadal dają mi sie we znaki. Cieszę się, że czuję ból w mięśniach bo wzrokowo nie czuję, żebym wyglądała lepiej więc dobrze, że chociaż czuję, że jakieś zmiany w moim ciele zachodzą :)
A oto dzisiejsza rutyna:
1. Pompki na podniesieniu.
Dzisiaj podeszłam do nich poważniej i robiłam po piętnaście, 2 minuty przerwy i znów piętnaście aż do 4 serii. Szły mi dużo łatwiej niż się spodziewałam, choć oczywiście mięśnie bolą mnie od kilku dni.
2. Opuszczenia
Dzisiaj je robiłam na sofie. Za pierwszym razem zrobiłam trzynaście i dwie minuty przerwy, ale przy drugim razie zauważyłam, że Frank ma jakoś podniesioną pupę. Przy następnym powtórzeniu też tak spróbowałam, ale wyszło mi tylko 10 więc trzy razy robiłam tylko 10. W czasie odpoczynku najczęściej chodzę, piję wodę, trochę się rozciągam, i takie tam. Ogólnie i ćwiczenia i przerwy sprawiają mi przyjemność. Dzisiaj słuchałam muzyki relaksacyjnej. A tak a propos muzyki, jedyne co denerwuje mnie w filmikach Franka to muzyka. Dzisiaj ją wyciszyłam, żeby nie grała mi na nerwach.
I tu znów zmiana. Robiłam 5 tak jak ostatnio, ale zauważyłam, że Frank ma szeroko rozstawione ręce. Moje pełne pompki do tej pory wyglądały inaczej. W jego pozycji zrobienie pięciu to wyzwanie. Ale udało mi się zrobić 4 x 5.
4. Pompki z podniesionymi wyżej nogami
Tutaj spotkało mnie najmilsze zaskoczenie. Zrobiłam trzy. Jeśli dobrze pamiętam to w pierwszy dzień z trudnem zrobiłam jedną, jeśli nie musiałam robić negatywnych, już nie pamiętam. A dzisiaj? 3 x 4 :) Może jednak te ćwiczenia coś dają? :) Oczywiście, że tak, przecież czuję w mięśniach :)
Bułka z masłem ;) Dzisiaj policzyłam ile robiłam. Podniosłam się 20 razy i mogłabym więcej, ale jak zaczęłam czuć podniesienia w łydkach to przestałam. Ale po ilości powtórzeń widać, że nogi mam najsilniejsze. 20 x 4 i akurat w łydkach zakwasów nie mam :)
Dzisiaj zrobiłam też silne zakończenie, stanie na lewej ręce i prawej nodze 30 sekund, 30 sek. druga ręka i druga noga, 30 sek deska na boku, 30 sek. deska na drugim boku, 30 sekund pełna deska. Gdybym mogła się wtedy śmiać to śmiałabym się, że Franek chce mnie zabić. 15 sekund jakoś wytrzymuję, ale 30? Porażka, jakoś wystałam, ale trzęsło mi się już całe ciało. Na koniec 15 razy podnoszenie się z deski po ręce i sporotem. Też ostatnie dwa myślałam, że padnę, trochę je przyspieszyłam (czytaj, zrobiłam niedokładnie) :)
Dzisiaj zrobiłam też silne zakończenie, stanie na lewej ręce i prawej nodze 30 sekund, 30 sek. druga ręka i druga noga, 30 sek deska na boku, 30 sek. deska na drugim boku, 30 sekund pełna deska. Gdybym mogła się wtedy śmiać to śmiałabym się, że Franek chce mnie zabić. 15 sekund jakoś wytrzymuję, ale 30? Porażka, jakoś wystałam, ale trzęsło mi się już całe ciało. Na koniec 15 razy podnoszenie się z deski po ręce i sporotem. Też ostatnie dwa myślałam, że padnę, trochę je przyspieszyłam (czytaj, zrobiłam niedokładnie) :)
Po tym powinnam robić spacer czy coś żeby spowolnić krążenie krwi, ale stwierdziłam, że wolę ćwiczenia rozciągające i dopiero spacer. Tak też zrobiłam. Brakowało mi tego, że Frank w swoich instrukcjach nie pokazuje ćwiczeń rozciągających. Znalazłam więc inne, niezłe, ale jutro pewnie spróbuję innych.
Później z lekkim sercem poszłam na spacer żeby nazbierać trochę ziół na smoothie. Tutaj zdjęcie ziół
a tutaj smoothie
To wszystko na dzisiaj, a teraz jadę na wycieczkę rowerową do Olsztyna koło Częstochowy. Tak a propos miałam wyjechać jakieś pół godziny temu, ale... chciałam najpierw napisać ten post bo inaczej pewnie już bym go nie napisała :)
Jeśli też ćwiczycie, to powodzenia, a jak nie, to po prostu miłego dnia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz