czwartek, 4 sierpnia 2016

3 Dzień z Frankiem Medrano

Ojej! Dzisiaj obudziłam się z bólem chyba we wszystkich mięśniach, a przynajmniej w tych najczęściej używanych. Dobrze czuję podnoszenie ręki, zchodzenie po schodach a nawet normalne chodzenie. Na szczęście jest to tylko lekki ból, który uświadamia mi, że… że mam mięśnie J
OK, jak poszła mi dzisiejsza rutyna? Zaczęłam nie tak. Tak się przyzwyczaiłam do poprzednich dwóch dni, że zaczęłam od biegania z podniesionymi kolanami, przerwą i znów, pomimo tego, że na filmiku były wszystie razem. Nawet się zastanawiałam, dlaczego to nagrał razem J Dopiero przy podtrzymywaniu pozycji pompkowej na przedramieniu skapłam się, że powinnam robić wszystko razem i dopiero odpocząć, więc… zaczęłam wszystko od początku.
A to wszystko to było:
1. Bieganie z wysoko podniesionymi kolanami – 30 sek.
2. Stanie w pozycji jakby pompkowej na przedramieniu (dla tych co znają angielski to plank) – 15 sek.
3. Stanie w pozycji pompkowej i skakanie podnosząc kolana – 30 sek.
4. Stanie w pozycji jakby pompkowej na przedramieniu – 15 sek. Ta pozycja przychodziła mi z największą trudnością. Przy ostatnim powtórzeniu miałam już tak spocone ramiona, że ślizgałam się po podłodze co czyniło wykonanie tego jeszcze trudniejszym.
5. I ostatnie to chyba po polsku pajacyk – 30 sek. Było to moje orzeźwienie.

To wszystko musiałam robić bez przerwy, jedno za drugim, później 2 minuty przerwy i od nowa i tak cztery razy. Na koniec byłam mokra, albo lepiej mokrusieńka, pewnie mogłabym wykręcać koszulkę. Po tym wszystkim poszłam na spacer żeby się ochłodzić. Po powrocie dotarło do mnie, że powinnam najpierw zrobić silne zakończenie a dopiero później spacer i ćwiczenia rozciągające. No ale cóż, dopiero się uczę tej rutyny. Jutro będzie lepiej.
A teraz jestem już po spacerze i zbieraniu ziół. Zrobiłam już sobie koktajl owocowo-ziołowy, chyba trochę przesadziłam z krwawnikiem bo tylko go czuję. Co dałam do koktajlu?
- 2 banany
- 1 jabłko
- garść czerwonych porzeczek
- kilka liści szczawiu
- kilka kwiatków krwawnika
- kilka liści i kwiatków rzepika
- kilka liści mleczu
- kilka roślinek … po polsku to się chyba nazywa gwiazdnica czy coś takiego
- kilka kwiatków dziurawca, pomimo tego, iż kuzynka mówiła mi, że nie pije się go latem J
- i oczywiście do tego wszystkiego szklanka wody.
link to zdjęcia koktajlu na moim Instagramie

A teraz lecę się wykąpać. Do jutra.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz