wtorek, 30 sierpnia 2016

5 tydzień dzień 1

Powinnam promienieć radością, że przeżyłam 4 tygodnie, ale tak nie jest. Nie jest tak z kilku powodów, po pierwsze mam dzisiaj jakiś nie za fajny dzień. O dziwo z radością podeszłam dzisiaj rano do ćwiczeń, przebiegłam się na rozgrzewkę, po raz pierwszy od kilku dni, później zrobiłam rozgrzewkę ramion i z zainteresowaniem zobaczyłam jakie ćwiczenie będą mnie czekały przez następne 4 tygodnie w 1 i 5 dniu tygodnia, chyba, że tym razem 5 będzie inny od 1. 
Ćwiczenia są nieco trudniejsze, niektóre nieco a inne o wiele trudniejsze. Pierwsze miałam pompki z deski, zrobiłam 4 x 10 choć nie tak ładnych jak Frank, przy podnoszeniu podnosiłam się nieco szybciej lewą ręką niż prawą. Następne były dipy, czyli opuszczenia, tym razem potrzebowałabym specjalnych rurek do ćwiczeń, których nie mam więc wykorzystałam krzesełka. Bardzo się cieszyłam, że akurat mamy w domu takie bardzo stabilne. Dziubusia też popróbowała :) Dzielne dzieciątko. Mnie udało się zrobić tylko 4 x 5 takich nieco oszukiwanych, 2 x 5 takich chyba poziomu 2 Franka, a następne 2 x 5 poziomu trzeciego. Całe ramiona mi się trzęsły z wysiłku, i po raz kolejny wydaje mi się, że poruszyłam mięśnie, które nigdy nawet nie wiedziały, że istnieją na moim ciele. Aż strach pomyśleć, że przeżyłam ponad 40 lat nie wiedząc, że miałam pewne mięśnie. Dzisiaj bolą mnie znów ramiona przy poruszaniu, ale na szczęście nie tak bardzo, po prostu czuję, że je mam :)
Po dipach było podnoszenie nóg, ale tym razem wisząc na drążku. Ojejku, dzisiaj nie mogłam nawet powiesić się na drążku tak bolały mnie ręce, i strasznie mi się ześlizgiwały. Próbowałam podnosić nogi, ale nie byłam w stanie podnieść ich aż tak wysoko jak Frank, a oprócz tego strasznie się huśtałam, zrobiłam więc 2 x 5 (niepełnych) wisząc, zrobiłam je bardzo nie dokładnie, bo ześlizgiwały mi się ręce z drążka, nie bylam w stanie podciągnąć wystarczająco nóg do góry a oprócz tego się huśtałam. Następne 2 x 5 zrobiłam już na krzesełkach, to chyba był poziom 2 Franka.
Co bylo potem? A, regularne pompki, dzisiaj udało mi się zrobić tylko 4 x 10, za każdym razem te ostatnie 2 robiłam już z wielkim mozołem, ale dałam radę.
No i ostatnie ćwiczenie, które normalnie było dla mnie "bułką z masłem" czyli podnoszenie się na palcach, nie jest już taką "bułką z masłem", bo od dzisiaj mam je robić na jednej nodze, okazało się, że jest to o wiele trudniejsze niż podnoszenie się na dwóch. Zrobiłam 4 x 15 na każdą nogę i te ostatnie zawsze szły mi dość ciężko.
Po standardowych ćwiczeniach zrobiłam jak zwykle mocne zakończenie, które dzisiaj znów okazało się trudniejsze. Jak tylko skończyłam poleciałam szybko do kuchni zjeść przygotowane wcześniej płatki owsiane z owocami. Były cudowne :) Nawet Dziubusi udało mi się wszystko wepchnąć.

A teraz wracając do początku tego postu, dlaczego nie promienieję radością? Właśnie, po raz kolejny, znów musiałam wytłumaczyć córce, że 22-ga to jest za późna godzina, żeby siedziała obok mnie jak coś robię (tak a propos to ćwiczyłam rano, ale nie miałam wtedy czasu tego opisać), dzieciątko się popłakało, serce mi się kroiło, ale wiedziałam, że była zmęczona. Poszła do łóżka buntując się przed położeniem a po minucie słyszałam już jej chrapanie. Mam nadzieję, że słodko śpi, zaraz do niej dołączę. Nie chcę tylko myśleć jakie utrudnienia w ćwiczeniach będą jutro, ja jeszcze nie potrafię nawet normalnych podciągnięć.

Zobaczymy jutro :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz