Napiszę tylko po krótce, że przeżyłam jakoś ten dzień, ćwiczyłam wtedy na raty, gdy przybiegłam z rozgrzewki zauważyłam, że sąsiadką kuzynki jest moja koleżanka z podstawówki, więc trochę poklachałyśmy. Później przyszła jej córka więc zaczęły się z Dziubusią przebierać, zdażało się więc, że od czasu do czasu opóźniałam ćwiczenia bo musiałam, którejś albo zapiąć sukienkę, albo pomóc, którąś zdjąć i takie tam.
Później wróciła koleżanka po swoją córkę więc znów miałam przerwę w ćwiczeniach, niezależnie od tego i tak na koniec byłam wykończona.
Silne zakończenie tego dnia było o wiele trudniejsze niż zazwyczaj.
Och dodam może jeszcze, że deska (plunk) po wspinaczce górskiej była zabójstwem, szczególnie, że od tego tygodnia jest dłuższy czas. 45s biegu z nogami pod klatkę piersiową, 30 sek deska, 45 sek wspinaczki górskiej, 30 sek deska i 45 sek. pajacyka, którego nadal najbardziej lubię bo to jedyny czas kiedy odpoczywam.
To tyle o 3 dniu, który był dwa dni temu a jakoś do dzisiaj nie zmobilizowałam się, żeby go opisać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz