niedziela, 18 września 2016

I znowu "hiccup"

Otóż w tym tygodniu zaczęłam tydzień 7. Pierwszy i drugi dzień zrobiłam prawie normalnie, w drugim dniu nie zrobiłam silnego zakończenia bo Ranga gdzieś wyszedł, okazało się później, że poszedł do sklepu żeby mi kupić cukier na rogaliki, które miałam piec na demo następnego dnia. Po powrocie nie chciał już robić silnego zakończenia a i mnie się nie chciało. 

Wczoraj miałam robić HIIT i... po raz pierwszy zupełnie zapomniałam, nawet przed zaśnięciem mi się nie przypomniało. Rano nie miałam czasu bo piekłam rogaliki na demonstrację, jak wróciłam musiałam wszystkim podziękować a potem byłam już tak padnięta, że tylko poszłam spać. Dzisiaj przypomniało mi się jak jechaliśmy do Norfolk, myślałam, że zrobię ćwiczenia jak wrócę, ale znów wróciliśmy padnięci, boli mnie głowa a pomimo wszystko zajrzałam jeszcze na Fajsa, i to mnie gubi, już godzina nie moja. Za chwilę idę spać. Zrobię HIIT albo jutro rano, albo już jak wrócimy do Polski we wtorek.

Potrzebuję silnej poprawy bo ostatnio jakoś bardzo sobie zaniedbuję ćwiczenia, aż mi głupio z tego powodu. Ale obiecuję poprawę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz