sobota, 3 września 2016

5 tydzień, 5 dzień oraz podsumowanie miesiąca

Dzisiaj wracam do swojego starego zwyczaju opisywania ćwiczeń zaraz po ich skończeniu, kiedy jeszcze wszystko jest "na gorąco".

Wczoraj miałam dzień przerwy i przypomniało mi się, że wczoraj mijał miesiąc odkąd zaczęłam ćwiczyć. Gdy patrzę w lustro nie widzę różnicy, czuć jakoś lepiej też się nie czuję, ale gdy wykonuje ćwiczenia to czasami widzę, że czegoś czego nie mogłam zrobić na początku teraz mogę. Zrobiłam też zestawienie zdjęć z ostatniego miesiąca. Czy jest różnica? Oceńcie sami.
Zestawienie progresu miesięcznego ćwiczeń kalisteniki dla początkujących
Ostatnie dwa zdjęcia są robione dzisiaj (przepraszam, że bez uśmiechu), pierwsze na luzie, a drugie ze spiętymi mięśniami ramienia oraz ze wciągniętym brzuchem. Właśnie zauważyłam, że napisałam "miesięcu" zamiast "miesiącu", ale nie będę już zmieniać.

A teraz spróbuję opisać jak mi się dzisiaj ćwiczyło. 

Tak jak już wcześniej pisałam, 5 tydzień to początek tygodnia rozwoju, pierwsze cztery to były tygodnie wprowadzenia, toteż teraz ćwiczenia są nieco trudniejsze, a ja nadal nie jestem w stanie zrobić tych łatwiejszych, dlatego coraz częściej zaczynam się zastanawiać czy po skończeniu 8 tygodnia powinnam przejść na poziom średniozaawansowany czy zostać na poziomie początkującym aż do momentu kiedy będę w stanie wykonać wszystkie ćwiczenia przynajmniej pięć razy, np. pięć samodzielnych podciągnięć na rurce, bo jak do tej pory to jest najtrudniejsze dla mnie.

Dzisiaj na szczęście miałam pompki, przynajmniej przez pierwsze cztery tygodnie tak nazywałam ten dzień, czy te dni, dni pompkowe, teraz już nie mam takiego wrażenia. 

1 ćwiczenie to były pompki, ale z jakiegoś powodu takimi się nie wydają może dlatego, że ręce składa się do deski? Nie wiem. Zrobiłam tych cudaków 4 x 10. Nie wiem czy je dobrze robię, napewno nie wykonuję ich jak w najtrudniejszym poziomie ponieważ często wstaję wcześniej lewą ręką, przynajmniej o setne sekundy. Chyba tylko kilka udało mi się zrobić tak, że wydawało mi się, że podnosiłam się razem dwoma rękami. Schodzenie na dół wydaje się dużo łatwiejsze choć też kilka razy miałam wrażenie, że nie zrobiłam tego równo obydwoma rękami.

2 ćwiczenie to znowu dipy, ale trudniejsze niż wcześniej. Znów przyniosłam krzesełka, bardzo się cieszę, że są takie stabilne. Nie wiem, czy moje zanurzenia były na poziomie 4 czy jakimś innym. Trzymając się oparć krzesła próbuję zanurzyć się tyle ile się da. Zrobiłam tego 4 x 6. Czułam mięśnie, które chyba dopiero miesiąc temu zaczęły się rozwijać, bo wcześniej pewnie nie wiedziałam, że je mam :)


3 ćwiczenie to podnoszenie nóg wisząc na drążku. Najpierw próbowałam z prostymi nogami
ale bardzo kiepsko mi to szło. Huśtanie się nadal jest wielką przeszkodą razem z tym, że mam słabe dłonie i trudno mi się trzymać na drążku. Tak a propos to wczoraj poodrywałam sobie odciski z prawej dłoni, lewa jeszcze jakoś wygląda.
Pierwszą turę zrobiłam z prostymi nogami 1 x 5.
Następne tury robiłam już ze zgiętymi nogami, takich mogłam zrobić więcej, chyba za pierwszym razem zrobiłam 1 x 5 a później 2 x 10.


Kalistenika - podciągnięcie nógKalistenika - podciągnięcie zgiętych nóg

4 ćwiczenie to regularne pompki, których zrobiłam 4 x 15, ale było mi dość ciężko, za każdym razem ostatnie 3 robiłam już z wielkim mozołem




5 ćwiczenie to podnoszenie się na palcach jednej stopy, nadal jest to dla mnie trudniejsze niż na oby dwóch stopach w tym samym czasie, ale znów udało mi się zrobić 4 x 15.

I później jak zwykle silne zakończenie. Dziubusia zaczęła mi przeskakiwać przez nogi jak robiłam boczną deskę i gdy doszłam do normalnej deski już mi to strasznie grało na nerwach więc przerwałam, żeby jej powiedzieć, żeby zostawiła moje nogi w spokoju :) Na koniec 15 podniesień się z deski do pomki wykończylo mnie jak zawsze. Musiałam sobie odpocząć po tym.

Na koniec miałam robić rozciąganie, miałam już nawet otwarty filmik z yogą jaką dostała od Rangi, ale... znów jakoś nie miałam natchnienia. Może jutro?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz