niedziela, 4 września 2016

5 tydzień, dzień 6

Dzisiaj obudziłam się nad ranem chyba koło 4-tej z niesamowitą werwą do życia i z nowymi marzeniami :) Jednym z nich było wystąpienie w Żarkach Letnisku w przyszłym roku na imieninach hrabiny pokazująć kalistenikę. Czy będę do tamtego czasu wystarczająco dobra? Mam nadzieję.

Dzisiaj miałam dzień podciągnięć i... po raz pierwszy udało mi się podciągnąć w szerokim nadchwycie, nie tak 100% dobrze, ale... to dla mnie niesamowity sukces. Jeszcze kilka dni temu nie mogłam, a teraz... zrobiłam jedno podciągnięcie. Przy normalnym podciąganiu zrobiłam 4 x 1 podciągnięcie (mniej więcej sama) + 6 podskoków z opuszczeniem.
Następne ćwiczenie to podniesienie z wąskim podchwytem, nadal robię tylko jedno sama a później podskoki. Zrobiłam więc 4 x 1 podciągnięcie (przy ostatnim miałam już niezłe problemy) + 6 podskoków z opuszczeniami. Jeśli dobrze pamiętam to po pierwsze rundce Dziubusia póściła fajną muzyczkę z X-Factor'a. Była dziewczyna, która jeszcze kilka miesięcy temu miałą depresję, jakieś stany lękowe, a teraz śpiewała, jeszcze jak pięknie, oczywiście popłakałam się ze wzruszenia, ale później wróciłam do ćwiczeń, czyli do kolejnych 3 rundek podniesień.
Po podniesieniach miałam trzymanie się w podniesieniu. Nadal nie potrafię utrzymać całego ciężaru własnego ciała więc podtrzymuję się nieco na krześle. Wiszę tak, aż nie mogę więcej wytrzymać trzęsienia się ramion.

Poprosiłam Dziubusię, żeby nagrała jak trzęsą mi się ramiona, ale jej ręce trzęsły się chyba jeszcze bardziej więc nie wiem czy jest to widoczne.

Po tych zwisach miałam wykroki w podskokach, których zrobiłam 4 x 30. I na koniec przysiady z podskokiem, których z trudnem zrobiłam 4 x 15. Dziubusia powiedziała, że to super łatwe ćwiczenie, ale z trudnością zrobiła 4 i to jeszcze całkiem nie pełne :) Jak się patrzy to chyba wszystko wygląda prosto. Ja jak patrzę na filmy Franka to wydaje mi się, że on nic nie waży, tak to przynajmniej wygląda.

Och zapomniałam napisać, że dzisiaj zapomniałam o rozgrzewce ramion, ale na szczęście pamiętałam o szybkim zakończeniu, przy którym chyba nadwyrężyłam znów lewe ramię, jakiś mięsień z tyłu ramienia. Och przypomniało mi to, że wcześniej przy podskokach nieco nadwyrężyłam jakieś ścięgno na prawej stopie, ale mogę chodzić, nawet udało mi się zrobić wykroki w podskokach i pompki z podskokami z tą nogą więc pewnie nie jest źle.

Na koniec nareszcie zrobiłam rozciąganie. Najpierw to, a później część tego. Pierwsze było fajne, ale miałam wrażenie, że nieco za krótkie, drugie natomiast miało zdecydowanie za dużo ćwiczeń na nogi, a zdecydowanie za mało na ramiona. Po rozciąganiu pogrzebałam nieco w kanale Odchudzanie bez Kitów i znalazłam chyba jeszcze fajniejsze ćwiczenia.

To tyle na dzisiaj? Nie, zapomaniałam dodać jeszcze zdjęć moich dłoni.



Teraz to już wszystko, do następnego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz